Pół roku temu kubańskie władze uwolniły tamtejszy rynek motoryzacyjny. Obywatele, którzy przez kilkadziesiąt minionych lat nie mogli nabyć żadnego nowego auta początkowo bardzo się ucieszyli. Dziś wiemy jednak, że sprawa nie wygląda tak różowo.
Prawne restrykcje zostały zniesione, lecz zastąpiły je ograniczenia finansowe. Mimo otwarcia rynku na światowych producentów, w ciągu ostatnich 6 miesięcy sprzedano na Kubie zaledwie 50 nowych aut.
Powodem są horrendalnie wysokie ceny. Dla przykładu Peugeot 508 kosztuje tam 262 000 dolarów! To niedorzeczne, tym bardziej, że przeciętny Kubańczyk zarabia kilkadziesiąt dolarów miesięcznie.