Volkswagen zaprezentował podczas kilku odbywających się równocześnie imprez model T-Cross. Tym samym poznaliśmy ostateczny wygląd najmniejszego crossovera marki.
Volkswagen T-Cross powstał na platformie Polo, a to oznacza, że nie oferuje napędu na wszystkie koła. Nawet w opcji. Szkoda bo wygląd auta zachęca do zjazdu z utwardzonej drogi, choć lepiej tego nie robić. Volkswagen T-Cross to czystej krwi mieszczuch.
Nadwozie crossovera korzysta z rozwiązań stylistycznych znanych z takich modeli, jak Touareg czy Tiguan. Jeden rzut oka wystarczy aby wiedzieć jakiem marki pojazd oglądamy. Nowy model może się pochwalić nadwozie o długości 4,11 m i rozstawem osi na poziomie 2,56 m. Producent zapewnia, że we wnętrzu znalazło się miejsce dla wygodnej podróży pięciu osób.
Przestrzeń bagażnika oferuje pojemność w przedziale od 385 do 455 litrów. Po złożeniu tylnych foteli wzrośnie do 1281 litrów. We wnętrzu brak niespodzianek. Widać pokrewieństwo z Polo, a zupełnie nowa jest jedynie kierownica. Do tego dojdzie kilka ciekawych opcji kolorystycznych. Auto zaoferuje najnowszy system marki oraz łączność ze smartfonami i ładowanie ich bezprzewodowo.
W kwestii silników Volkswagen T-Cross skorzysta z dwóch jednostek benzynowych 1,0 TSI o mocach 94 i 113 KM oraz z silnika 1,5 TSI o mocy 148 KM. Miłośnicy diesla wybiorą motor 1,6 TDI o mocy 94 KM. Wyróżnikiem auta na tle konkurencji ma być spora ilość systemów bezpieczeństwa w standardzie. Niedługo powinniśmy poznać szczegóły na temat wyposażenia.
2018-10-26 - J. Kruczek
0
Komentarze do:
Volkswagen T-Cross wyjechał na światło dzienne