To już szósta generacja niemieckiej klasyki segmentu B. Auto zbudowano na modułowej płycie MQB, dzięki czemu udało się zwiększyć gabaryty i ilość miejsca w kabinie. Do tego dołożono wiele nowoczesnych systemów elektronicznych i wydajnych jednostek napędowych. To nie tylko konkurent Forda Fiesty i Opla Astry, lecz również kompaktowego Golfa.
Polo nie sprzedaje się tak dobrze w swoim segmencie, jak Golf, ale około 300 tysięcy egzemplarzy rocznie należy uznać za bardzo dobry wynik. Lepszym może pochwalić się tylko Ford Fiesta i Renault Clio. W stosunku do poprzednika, niemiecki przedstawiciel segmentu B zdecydowanie urósł. Nadwozie jest o 8 centymetrów dłuższe (405 cm), o 7 szersze (175 cm), natomiast wysokość pozostawiono bez zmian – 146 cm. Takie gabaryty stawiają nowe auto z Wolfsburga pomiędzy Golfem III i IV generacji. Na tle bezpośrednich rywali, to jeden z największych przedstawicieli swojej klasy.
Projektanci do tematu nadwozia podeszli dość zachowawczo. Polo przypomina poprzednią generację z uwagi na zbliżone proporcje. Diabeł tkwi jednak w szczegółach. Zmieniło się mnóstwo elementów. Poza nową platformą, pojawiły się w pełni LED-owe światła (3500 zł), felgi w rozmiarze 14-17 cali, pakiet zewnętrzny R-Line (2600 zł), a także hak holowniczy (3200 zł) oraz przyciemnione szyby – 780 zł. Nowość stanowi soczewka kamery cofania ukryta w znaczku. Po włączeniu wstecznego biegu wysuwa się z pokrywy bagażnik. Takie rozwiązanie ogranicza do minimum ewentualne zabrudzenia.Wnętrze miejskiego Volkswagena odbiega od typowych standardów segmentu B. Przede wszystkim, wraz z opracowaniem nowej generacji na płycie MQB, udało się wygospodarować sporo przestrzeni w dwóch rzędach. Spory na to wpływ na rozstaw osi na poziomie 255 centymetrów. W pierwszym rzędzie pozycja za kierownicą nie pozostawia wiele do życzenia. Fotele są przyzwoicie wyprofilowane, obszerne i odpowiednio sztywne. Do tego producent przewidział spory zakres manualnej regulacji. Na kanapie ilość miejsca można porównać do Golfa V lub Renault Megane III. Osobom o wzroście 185 cm, nie zabraknie miejsca przed kolanami, nad głowami i na wysokości barków. Nieco wygodniejsze mogłoby być jedynie oparcie. Bagażnik w standardowej konfiguracji ma 350 litrów, ale po złożeniu drugiego rzędu, użytkownicy otrzymują do dyspozycji 1125 litrów.W kwestii materiałów wykończeniowych, nie można narzekać. Większość tworzyw jest twarda, a całość solidnie spasowana. Pojawiło się też sporo niedostępny wcześniej dekorów – chromowane listwy, lśniące okładziny i gdzieniegdzie miękkie tworzywo. Polo wysoko zawiesiło poprzeczkę dla swoich rywali. Dobrze też wypada w kategorii multimediów. Przed oczami kierowcy można umieścić zestaw elektronicznych wskaźników – 1600 zł. Jest czytelny, ma niezłą rozdzielczość, ale nie oferuje użytkownikowi tylu grafik, co większy Golf i Tiguan. Dużo dobrego należy też powiedzieć o opcjonalnym, 8-calowym wyświetlaczu umieszczony w centralnej części kokpitu. Błyskawicznie reaguje na polecenia, łączy się z internetem i dla szybszej obsługi, wyposażono go w dwa pokrętła, czego akurat bardzo brakuje w Golfie. Plus za wyraźną czcionkę i przejrzyste menu. Warto też podkreślić obecność indukcyjnej ładowarki do smartfona (780 zł), dwóch portów USB, dwustrefowej klimatyzacji automatycznej oraz aktywnego tempomatu.Paleta jednostek napędowych opiera się w głównej mierze na litrowym silniku benzynowym. W wolnossącej wersji ma 65 lub 75 KM i współpracuje z manualną, 5-biegową przekładnią. Wyżej w cenniku znajduje się 1.0 TSI o mocy 90 i 115 KM. Gamę zamyka GTI wyposażone w 2.0 TSI generujące 200 koni mechanicznych. Miłośnicy diesla mają do dyspozycji 1.6 TDI – 80 i 95 KM współpracujące z 5-stopniowym mechanizmem ręcznym.Na kilkadziesiąt kilometrów trasy testowej zabraliśmy wersję, która powinna dominować w rankingach sprzedaży. To 115-konne TSI sprzężone z 7-stopniowym DSG i napędem na przednią oś. Rozwija 200 Nm i cechuje się bardzo przyzwoitymi osiągami na poziomie II generacji Golfa GTI. Pierwsza setka pojawia się na liczniku po 9,5 sekundy, a wskazówka prędkościomierza kończy bieg na 200 km/h. Momentu obrotowego wystarczy do sprawnego poruszania się nie tylko po miejskich arteriach, lecz również po autostradach. Polo traci na wigorze dopiero w okolicy 130-140 km/h. 3-cylindrowy motor pracuje harmonijnie, a do kabiny przenoszą się ledwie wyczuwalne wibracje. N 15-calowych obręczach z oponami w rozmiarze 185/65, niestraszne mu ubytki w asfalcie i krawężniki. Zawieszenie nieźle radzi sobie z nierównościami i gwarantuje dobre wyczucie auta w dynamicznie atakowanych zakrętach. Układ kierowniczy został rozsądnie zestopniowany, dzięki czemu kierowca nie traci kontaktu z kołami.Polo jest ciche, choć powyżej 5 tysięcy obr./min, do kabiny przedostaje się mało przyjemny w odbiorze dźwięk. Wykazuje się dodatkowo niewielką podatnością na boczne podmuchy wiatru i rozsądnym zapotrzebowaniem na paliwo. W warunkach miejskich komputer pokładowy wskaże około 7,5 litra. W trasie można zejść do 5, a na autostradzie wskazanie nieznacznie przekroczy 8 litrów.44 490 złotych trzeba zapłacić za podstawową odmianę Start sprzężoną z silnikiem 1.0 o mocy 65 koni mechanicznych. To propozycja dla najmniej wymagających kierowców szukających środka transportu do miasta. 95-konne TSI to wydatek na poziomie 54 890 zł. 115 KM połączone z DSG to jedna z droższych opcji – 70 290 zł. Elektroniczne dodatki bez trudu wywindują cenę o kolejne 10-15 tysięcy. Drogo? 200 złotych droższych jest Ford Fiesta ze 100-konnym motorem 1.0 EcoBoost. Seata Ibiza w porównywalnej konfiguracji okaże się tańszy o kilka tysięcy zł.6 generacja Polo nie kusi ceną, lecz technologiami, dopracowaniem i komfortem. To już nie tylko auto miejskie, lecz również pojazd zdolny pełnić rodzinne funkcje. Ma spory bagażnik, przestrzeń wystarczającą dla czterech pasażerów i dodatki, których do niedawna próżno było szukać w kompaktowych konstrukcjach.Podstawowe dane techniczne: