Wyobraźcie sobie, że właśnie podpisujecie ostatnie dokumenty. Pieniądze zostały już przelane, a Wasza nowiuteńka Tesla czeka tuż przed salonem, aby ruszyć w swoją pierwszą podróż. Żegnacie się ze sprzedawcą, wsiadacie do pachnącego nowością wnętrza, wciskacie gaz i...
No właśnie. Opisywany przypadek miał miejsce kilka dni temu w Kalifornii. Nowy właściciel Tesli ledwo co odebrał swoje auto. Nie zdążył nawet wyjechać z parknigu przy salonie zanim przydzwonił w szyld dealera.
Przód pojazdu ucierpiał dość mocno. Na tyle, że auto nie było w stanie dalej jechać. Dlatego też trafiło prosto do serwisu, gdzie zostanie naprawione i ponowie trafi w ręce właściciela.