Logo

Pierwszy kontakt: Nowy Volkswagen Transporter 2025. Wszystko o nowym dostawczaku dla ludu

75 lat po debiucie model Transporter nadal stanowi opokę dostawczej dywizji Volkswagena. Tak też będzie w przypadku najnowszej, siódmej już generacji, której pierwszy egzemplarz właśnie dotarł do Polski. Miałem okazję go dogłębnie poznać i porozmawiać z przedstawicielami marki odnośnie przygotowanej oferty - oto czego udało mi się dowiedzieć.


Volkswagen Samochody Dostawcze, stanowiąca oddzielną markę dywizja Grupy Volkswagen, jest teraz na polskim rynku na fali: rok 2024 zakończyła wzrostem rejestracji o 18 proc., wyprzedzając i tak rozwijający się w zdrowym tempie rynek. I to mimo, że już połowie minionego roku zakończona została produkcja popularnego Transportera T6.1.


Teraz dla marki szykuje się rok ważnych nowości, o których piszemy w oddzielnym tekście poświęconym planom Volkswagen Samochody dostawcze na 2025 r. Tutaj skupimy się na najważniejszych z nich, czyli debiutowi nowego Transportera, równolegle w odmianie dostawczej, Caravelle i Kombi.


Volkswagen Transporter 2025: największa zmiana w (długiej) historii


Dostawczy model Volkswagena jest tym, czym Garbus dla aut osobowych. Pierwsza generacja, która została narysowana już w 1947 r., a do produkcji weszła w 1949 r., na Garbusie zresztą bazowała - był to drugi model w historii tej marki. W historycznych zakładach w Hanowerze do połowy zeszłego roku wyprodukowano do połowy zeszłego roku blisko 14 milionów sztuk kolejnych sześciu generacji Transportera. Dla porównania - oryginalnych Garbusów przez 65 lat wyprodukowano 21,5 miliona, czyli mówimy tu prawie o takiej samej skali epokowego sukcesu.


Debiutująca teraz siódma generacja przynosi szereg ważnych zmian. Po pierwsze, nie nosi już w żadnej dokumentacji wyróżnika T7, ponieważ jest w praktyce jedną z trzech konstrukcji zastępujących T6.1 obok bardziej zbliżonego do auta osobowego Multivana powstałego na płycie podłogowej MQB oraz elektrycznego ID. Buzza powstałego na platformie MEB. Transporter pozostaje wariantem o stricte użytkowym przeznaczeniu, wspartym na właściwym mu, oddzielnym podwoziu.


A może nie ma już oznaczenia T7 bo… nie jest prawdziwym Volkswagenem? W miarę pojawiania się kolejnych informacji o tym modelu na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy zaczęły pojawiać się takie krytyczne głosy ze względu na fakt, że sprzedawany od 2025 r. Transporter został opracowany wspólnie z Fordem, przez co dzieli on wiele kluczowych podzespołów z nowym Fordem Transitem.


Po zaznajomieniu się ze specyfikacją modelu nie mogę jednak stwierdzić, by był to bliźniak Transita tylko ze zmienionym znaczkiem. Nawet jeśli wsparty jest na płycie podłogowej Forda i korzysta z jego wybranych silników, to można w nim też znaleźć wiele części, które zostały tutaj zaprojektowane tak, jak robi się to w Volkswagenach (od strony konstrukcyjnej - choćby tylne zawieszenie wielowahaczowe).


Nowy Volkswagen Transporter: przyglądamy się ofercie


Zależnie od wariantu, siódma generacja Volkswagena Transportera przewiezie do 1410 kg i do 9 m3 ładunku i do 9 osób. Teraz tymi parametrami można sterować z większą niż dotychczas wszechstronnością. Nowy Caravelle w Polsce będzie występował w pięciu wersjach wyposażenia (Caravelle, Life, Style oraz specjalne Edition i Panamericana - te dwa ostatnie dostępne również jako dostawczy furgon), a furgon w czterech opcjach zabudowy, czyli o jednej więcej niż wcześniej. 


Tą "o jedną więcej" jest wariant ze ścianką działową w kształcie litery L. To ciekawe rozwiązanie dla niezdecydowanych: mamy tutaj drzwi przesuwne z obydwu stron, z tym że z prawej prowadzą one do kabiny pasażerskiej z dwoma fotelami w drugim rzędzie, a z lewej - do kawałka przedłużonej przestrzeni ładunkowej, w której teraz można wozić przedmioty o długości do 3 m. 


Dla równowagi, zniknęła wersja z zabudową skrzyniową i pojedynczą kabiną ze względu na ograniczone zainteresowanie takim rozwiązaniem w tym segmencie wielkości (zostaje w większym Crafterze). Wariant skrzyniowy z podwójną kabiną dołączy do oferty w 2026 r.


Zgodnie z obecnymi trendami, oferta zwiększyła swoją elastyczność również w zakresie opcji napędowych. Obok silników TSI i TDI (choć to tak naprawdę tutaj konstrukcje z Forda z niesławnym mokrym paskiem rozrządu) pojawiają się również hybrydy plug-in oraz napędy czysto elektryczne. 


Najpopularniejsza opcja, czyli 2.0 TDI o mocy 150 lub 170 KM, dostępny będzie z napędem na przód i 6-biegowym manualem lub 8-biegowym automatem. Wersja z napędem na cztery koła, w języku Volkswagena znana jako 4Motion, będzie łączona tylko z przekładnią z ośmiobiegową. Pod nazwą napędu 2.5 eHybrid kryje się tymczasem fordowska hybryda plug-in o mocy 232 KM, łączona z bezstopniową przekładnią e-CVT.


Choć wobec ujawnionych niedawno zasad programu NaszEAuto i zamiaru nie wspierania dopłatami elektrycznych aut dostawczych opcje na prąd w cenniku nowego Transportera pozostaną u nas zapewne niszą, to niemniej dysponują one ciekawymi parametrami: mocą od 116 do 286 KM, napędem na oś tylną lub cztery koła i zasięgiem do ok. 360 km. Opcje zelektryfikowane mają jedną ciekawą przewagę: o ile w spalinowych wersjach Transportera znajdziemy w kabinie tradycyjne gniazdko 230V o mocy 400W, to w plug-inie i elektryku w przestrzeni ładunkowej dostępne jest gniazdko z przetwornicą o mocy aż 2300 W (teraz czekamy na możliwość korzystania z akumulatora trakcyjnego w kamperze California z napędem plug-in…).


Niezależnie od typu napędu pozostają te same wymiary przestrzeni ładunkowej oraz DMC mieszczące się w limicie dla prawa jazdy kategorii B (chociaż, jak pamiętamy, ten limit jest inny dla aut spalinowych i elektrycznych). 


Volkswagen Transporter 2025: pierwsze wrażenia, opinia


Nawet jeśli mój pierwszy kontakt z nowym Transporterem miał miejsce na zamkniętej przestrzeni przy sztucznym oświetleniu (gdzie niestety nie miałem warunków do wykonania zdjęć), to pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to większe wymiary zewnętrze. O ile po premierze ID. Buzza i Multivana niektórzy myśleli, że Volkswagen w tym segmencie rozmienia się na drobne, to przy tym aucie dostają dokładnie odwrotny komunikat.


Szerokość nadwozia (licząc bez lusterek bocznych) wzrosła aż o 12,8 cm, długość nadwozia o 14,6 cm, a rozstaw osi o blisko 10 cm. Ma to przełożenie na przestrzeń ładunkową, której wymiary wzrosły o blisko 15 cm między nadkolami (do 1392 mm) i o 6 cm na długość, do dokładnie 3002 mm. DMC przyczepy wynosi 2,8 tony, a udźwig dachu - 170 kg.


Po zajęciu miejsca za kierownicą i dowiedzeniem się, co z widocznych przede mną elementów stanowi wyposażenie standardowe, byłem zaskoczony jakimś totalnie kosmicznym poziomem wyposażenia. Teraz już w standardzie polski importer gwarantuje reflektory LED z przodu i z tyłu, 12-calowy ekran w miejscu tradycyjnych zegarów oraz 13-calowy wyświetlacz centralny z bezprzewodowym Apple CarPlayem i Android Auto, tempomat, bezkluczykowe uruchamianie auta, oraz wiele systemów asystujących w prowadzeniu: tempomat, system utrzymywania w pasie ruchu Lane Assist, automatycznego hamowania awaryjnego Front Assist oraz czujniki parkowania z tyłu.


Czy czuć, żeby to nie był Volkswagen, a Ford? Tak podczas obcowania ze stojącym autem to nie. Może też nie do końca czuć, by był to nowy Transporter, ale raczej po prostu nowy Volkswagen. Pod takim hasłem kupuję ten pomysł, zwłaszcza jeśli miałem do tej pory nikły kontakt z nowym Fordem Transitem. Podobnie jednak będzie w przypadku fanów Volkswagena i konkretnie Transportera, więc nie powinni czuć się urażeni. Tym bardziej, że z zewnątrz zręcznie ukryto pochodzenie modelu i zdecydowanie ma on w sobie coś z linii T. Zwłaszcza jej najwcześniejszych odsłon, bo jest jakiś taki… sympatyczny. Jak Bulliki wożące hipisów na kalifornijskich plażach.


Ile kosztuje nowy Volkswagen Transporter? Ceny


Wobec dużo bogatszego wyposażenia mogłoby się wydawać, że ceny nowego Volkswagena Transportera będą wyższe od generacji T6.1. Tymczasem… no dobrze, tak dokładnie jest. Polski dystrybutor marki przekonuje jednak, że cenniki są lepiej skomponowane. I popiera to wyliczeniami, wedle których dobierając najczęściej wykorzystywane opcje teraz możemy zyskać oszczędność rzędu nawet 25 tys. zł. 


W przypadku wielu opcji, których nie ma nadal w standardzie, pojawiły się znaczące obniżki cen. Na przykład cena tylnych drzwi dwuskrzydłowych w Furgonie spadła z 1360 zł do symbolicznych 90 zł, a ogrzewanych przednich foteli z podłokietnikami w Caravelle z 1980 zł na 490 zł. Teraz standardowe reflektory LED, Lane Assist, Front Assist i wirtualny kokpit wcześniej jako opcje kosztowały 12 710 zł. 


Ważną nowością jest też pojawienie się w standardzie pięcioletniej, fabrycznej gwarancji z limitem kilometrów zwiększonym do 250 tys. km (z pierwszymi dwoma latami eksploatacji bez limitu kilometrów). Jest to najdłuższa zapewniana w standardzie gwarancja producenta oferowana na polskim rynku samochodów dostawczych. 


Czy to wystarczy, by powtórzyć sukces wielkich (choć trzeba przyznać, mało zmodernizowanych przez ostatnie kilkanaście lat) poprzedników? Pełniejszej odpowiedzi będziemy w stanie udzielić już za kilka miesięcy po pierwszych testach modelu na polskim rynku.


2025-02-14 - R. Zakrzewski

0

Komentarze do:
Pierwszy kontakt: Nowy Volkswagen Transporter 2025. Wszystko o nowym dostawczaku dla ludu