LaFerrari to bardzo rzadki samochód. Należy on jednak do grona superaut, czyli grupy podwyższonego ryzyka jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju zdarzenia drogowe. Kierowcy często nie są w stanie zapanować nad ogromną mocą takich pojazdów, co kończy się wypadkiem. Tym razem jednak było inaczej.
W zdarzeniu do którego doszło kilka dni temu na ulicach Monako nie zawinił kierowca Ferrari, lecz zwykłego Golfa, który wymusił pierwszeństwo w wyniku czego doszło do czołowej stłuczki obu aut.
Zarówno Volkswagen jak i Ferrari nie ucierpiały znacząco, choć zapewne koszty naprawy tego drugiego będą o wiele wyższe. Włoskie superauto bez wątpienia zostanie naprawione, a jego właściciel nadal będzie mógł cieszyć się jazdą.