Mimo, że Lamborghini odsłoniło niemal wszystkie karty już kilka tygodni temu, oficjalny debiut Huracana nastąpił dopiero wczoraj, na salonie w Genewie.
Dzięki temu włoskie superauto nie ma już przed nami żadnych tajemnic i udowadnia, że na żywo preznetuje się jeszcze lepiej. Nic dziwnego skoro elementy stylistyki zostały zapożyczone z urodziwego poprzednika - Gallardo, większego brata - Aventadora i kilku konceptów takich jak np. Sesto Elemento.
Nie to jednak jest najważniejsze. W przypadku superauta liczy się głównie napęd. Pod maską Huracana pracuje 5,2-litrowe V10 generujące 610 KM. Cała moc trafia na wszystkie koła, choć z czasem do oferty powinny dołączyć także odmiany tylnonapędowe.
Huracan osiąga setkę w 3,2 sekundy i rozpędza się do 325 km/h. Wszystko to przy średnim spalaniu na poziomie 12,5 litra na 100 km. Włosi już rozpoczęli przyjmowanie zamówień. Pierwsze egzemplarze trafią do klientów jeszcze przed wakacjami.