Wypadki supersamochodów nikogo nie dziwią. Duża moc często połączona z niedoświadczeniem kierowców owocuje takimi właśnie zdarzeniami. Kilka dni temu w Tajlandii dość mocno rozbito Lamborghini Gallardo. Mimo, że auto pękło na pół, kierowca wyszedł z wypadku bez szwanku.
40-latek jechał z prędkością około 150 km/h po krętej i mokrej drodze w wyniku czego stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył bokiem w przydrożne drzewo. Gallardo dosłownie rozpadło się na pół.
Auto, a raczej jego szczątki nadają się już tylko na złom. Nawet najlepszy blacharz nie będzie w stanie tego poskładać. Mimo to kierowca przeżył i ma się dobrze. Nie doznał nawet najmniejszych złamań.