Ucieczka przed policją rzadko kiedy jest dobrym pomysłem. Nawet jeśli siedzimy za kierownicą szybkiego superauta. Przekonał się o tym czeski kierowca Ferrari F430, który wczorajszej nocy szalał po ulicach Pardubic.
Policja, która zauważyła jego wyczyny ruszyła w pościg, lecz kilka minut później straciła uciekiniera z oczu. Za jakiś czas policjanci znaleźli Ferrari, tyle, że doszczętnie zniszczone i bez kierowcy za kółkiem.
Czech kierujący Ferrari zakończył swoją podróż na hałdzie gruzu. Najprawdopodobniej stracił kontrolę nad autem, przebił się przez płot i zatrzymał w miejscu, w którym akurat prowadzono roboty drogowe.