Wypadki supersamochodów zazwyczaj powodowane są przez ich kierowców. Tym razem jednak było inaczej.
Do zdarzenia doszło w Monterey Park, w Kalifornii. Ferrari pokonywało skrzyżowanie na zielonym świetle, gdy w jego bok wbił się Hyundai Accent jadący z dużą prędkością. Jak się okazało, jego kierowca był pijany.
Niestety uderzenie okazało się na tyle silne, że kierowca Ferrari poniósł śmierć na miejscu, a pasażer pojechał do szpitala w stanie krytycznym. Podobnie jak pijany kierowca Hyundaia.
Trzeba przyznać, że jadący Ferrari mieli sporego pecha. Bardzo możliwe, że podróżowali bez zapiętych pasów bezpieczeństwa. Widzieliśmy już poważniejsze wypadki z udziałem tego modelu, z których kierowcy wychodzili bez szwanku.