Populacja Veyronów sukcesywnie się zmniejsza. Nie ma roku, żeby choć jeden egzemplarz nie zakończył swojego żywota na przydrożnym drzewie, czy torowej bandzie.
Tym razem jednak nie było aż tak źle. Auto raczej da się uratować, choć nie będzie to tani zabieg. W piątkową noc pewien Austriak jechał swoim Veyronem po autostradzie między Seebenstein a Grimmenstein.
Warunki były trudne. Z powodu silnych opadów deszczu prędkość ograniczono do 65 km/h. Najwyraźniej jednak kierowca Veyrona jechał szybciej w wyniku czego stracił panowanie nad autem i wypadł z autostrady.