Pierwsza generacja była przełomem w linii modelowej Audi. Czterodrzwiowe coupe stanowiło odpowiedź na Mercedesa CLS i BMW serii 6. Ponadczasowa stylizacja przypadła klientom do gustu, podobnie jak dobre właściwości jezdne i szeroka paleta jednostek napędowych. Drugie wcielenie jest pod każdym względem lepsze.
A7 pojawiło się w 2010 i bez kompleksów stanęło do rywalizacji z bardziej doświadczoną, niemiecką konkurencją. Miało też najnowocześniejsze w koncernie wyposażenie, a w wersji RS7 potrafiło mknąć z prędkością 300 km/h. O udanym projekcie najlepiej świadczy mocna pozycja na rynku wtórnym i niska utrata wartości. Wobec powyższego, inżynierowie wraz z kreślarzami nie mieli łatwego zadania projektując drugą generację. By utrzymać rynkową pozycję, zdecydowali się na rozwinięcie filozofii towarzyszącej poprzednikowi. Proporcje jak i wymiary zmieniły się w minimalnym zakresie. Auto mierzy 497 centymetrów długości, 191 szerokości i zaledwie 142 wysokości. Warto je wyposażyć w światła LED-owe z technologią laserową (14 800 zł). Po zmroku witają lub żegnają kierowcę kilkusekundową animacją. Zarówno przednie, jak i tylne lampy. Ponadto, mamy do czynienia z szeroką możliwością personalizacji. Kilkanaście lakierów do wyboru plus wiele wzorów i rozmiarów aluminiowych obręczy stanowi jej zwieńczenie.
Wnętrze jest niemal kalką tego, co zaoferowano wcześniej we flagowym A8. Wobec tego, mamy do czynienia z bardzo wysokiej jakości materiałami wykończeniowymi i najnowszymi w koncernie multimediami. W standardzie, Audi jest przewidziane dla czterech osób. Dopłata do pełnowymiarowej kanapy wynosi 1680 złotych. Bagażnik mieści 535 litrów, a po złożeniu asymetrycznego oparcia przyzwoite 1390. Z uwagi na fakt, że A7 to liftback, dostęp do przestrzeni ładunkowej nie pozostawia wiele do życzenia. Dodatkowo, na obu burtach zamontowano haczyki i podłużne lampki.O ile najnowszy Mercedes CLS jest dość ciasny, o tyle w A7 miejsca w dwóch rzędach jest pod dostatkiem. Z tyłu nie brakuje go nad głowami, przed kolanami i na wysokości barków. Wygodnie też się wsiada. Fotele są za to dość sztywne, ale okazują się bardzo wygodne w długiej trasie. Pełna regulacja elektryczna z pamięcią ustawień to opcja, podobnie jak kilkustopniowy masaż. Wybór materiałów wykończeniowych to szczotkowane aluminium, lite drewno lub włókno węglowe. Sporo jest też wariantów kolorystycznych i mnóstwo elektroniki.Ekrany są aż 3. Ten przed oczami kierowcy ma rozdzielczość Full HD, zmienną grafikę i okazuje się czytelny (12,3 cala). Pośrodku zlokalizowano dwa kolejne o podobnej wielkości. Górny ma 8 lub 10,1 cala w zależności od wybranej wersji. Można go obsługiwać głosowo, gestami, a także palcem. Oparty jest na Androidzie, więc interfejs nie odbiega od tego w smartfonach. Wraz z MMI touch response wymaga dopłaty w wysokości 18 540 złotych. Ma jednak problem z trudniejszymi poleceniami głosowymi. Ponadto, ilość dostępnych funkcji i katalogów nie ułatwia aklimatyzacji na pokładzie. Wymaga od użytkownika sporo cierpliwości. Wybranie podczas jazdy pożądanej opcji nie będzie łatwe. Z pomocą przychodzi możliwość wyciągnięcia najbardziej przydatnych funkcji na pulpit. Z drugiej strony, system multimedialny przewyższa zaawansowaniem konkurencyjne rozwiązania w BMW i Mercedesie. Nawigacja po jakimś czasie dopasowuje się do preferencji kierowcy, system kamer wokół auta ma świetną jakość obrazu, a audio sygnowane przez firmę Bang&Olufsen nie pozostawia wiele do życzenia.Pośród jednostek napędowych, nie mamy póki co dużego wyboru. Diesle są dwa. Pierwszy to dwulitrowa jednostka o mocy 204 koni mechanicznych. Poszukując dynamiki i elastyczności, lepiej zdecydować się na 3-litrowe V6 z układem mikorhybrydowym. W jego skład wchodzą akumulator litowo-jonowy i alternator pełniący funkcję rozrusznika. Rozwiązanie poprawia nieznacznie przyspieszanie, pozwala żeglować z wyłączonym silnikiem i obniża zużycie paliwa.